Galeria: Przemysław Tytoń - bramkarz z Zamościa, który uratował nadzieje Polaków
– Gdyby nie wspaniała interwencja Przemka, nasza reprezentacja schodziłaby z boiska po 90 minutach jako przegrani – nie ma złudzeń Zbigniew Pająk, były trener Przemysława Tytonia, który na co dzień pracuje z piłkarzami czwartoligowego Roztocza Szczebrzeszyn.
Pająk był na meczu otwarcia na Stadionie Narodowym w Warszawie. Siedział na trybunach obok mamy naszego golkipera, Grażyny Tytoń. – Wierzę w Przemka, byłem pewny, że obroni karnego – mówi jego były trener. – A trzeba przyznać, że miał trudne wybitnie zadanie: wszedł na murawę prosto z ławki, bez rozgrzewki, nie spodziewał się, jak my wszyscy, takiego obrotu wydarzeń na boisku. Rzucił się w lewy róg, w ten sam sposób bronił już jedenastki w lidze holenderskiej, m.in. z Ajaxem Amsterdam.
Na piątkowym meczu był też sekretarz miasta Zamościa. – Pewnie, że jesteśmy dumni, że z naszego miasta pochodzi tak znakomity bramkarz – mówi Karol Garbula. – To był bardzo dobry zamojski akcent, trzymamy kciuki i wierzymy, że w meczu z Rosją nic nie puści.
Trener Pająk spotkał się po meczu z Tytoniem w hotelu. – Przemek koncentruje się już na meczu z Rosją, bo stanie między słupkami – opowiada Zbigniew Pająk. – Bardzo dobry występ z Grecją będzie go motywował do rozegrania jeszcze lepszego spotkania z Rosjanami. Wierzę, że sobie poradzi. Bo ma charakter. To konsekwentny, zdyscyplinowany i ułożony chłopak. Po cichu wróżę mu karierę podobną do tej, którą zrobił Jerzy Dudek. On też przeszedł podobną drogę i też zaczynał w Holandii.
W piątek reprezentacja Polski zremisowała z Grecją 1:1. Od porażki na boisku uchronił „biało-czerwonych” Przemysław Tytoń, wychowanek AMSPN Hetman Zamość i były zawodnik Górnika Łęczna. Gola na 1:0 strzelił głową w 17 z min. Robert Lewandowski po znakomitym dośrodkowaniu Łukasza Piszczka. Kiedy pod koniec pierwszej połowy, za faul na Macieju Murawskim, hiszpański sędzia wyrzucił z boiska kapitana Greków Sokratisa Papastathopoulosa wydawało się, że pokonamy Greków kilkoma bramkami.
Nadzieje rozwiał zaraz po przerwie wprowadzony chwilę wcześniej z ławki rezerwowych Dimitris Salpingidis, który wyrównał na 1:1. Przy tym golu nie popisał się bramkarz „biało-czerwonych” Wojciech Szczęsny.
W kolejnych minutach kibiców czekał dreszczowiec. Po faulu Szczęsnego arbiter podyktował karnego dla Greków, a naszemu bramkarzowi pokazał czerwoną kartkę. Na szczęście dla nas Karagounis nie wykorzystał znakomitej okazji do prowadzenia. Jego strzał obronił pochodzący z Zamościa Tytoń. – Przemek przedłużył Polakom nadzieje – mówi trener Pająk. To był szczęśliwy dla nas remis.
Kolejne spotkanie Polacy rozegrają we wtorek z Rosją (godz. 20.45). W bramce nie powinno zabraknąć Tytonia.
Przemysław Tytoń swoją przygodę z piłką zaczynał w Hetmanie Zamość. W sezonach 2005/06 i 2006/07 grał w Górniku Łęczna. Po zdegradowaniu klubu z Łęcznej do III ligi za udział w aferze korupcyjnej przeszedł do holenderskiej Rody Kerkrade, a później do PSV Eindhoven.
Używaj strzałek

na klawiaturze, aby przełączać zdjęcia