

Z obserwacji jednego z naszych Czytelników wynika, że kierowcy nie korzystają z parkingów P+R. Dopytuje, czy jest szansa na to, aby to się zmieniło. Zarząd Dróg i Transportu Miejskiego tego problemu jednak nie widzi.

„Parkuj i jedź” to idea słuszna i świetnie sprawdzająca się w wielu miastach nie tylko Polski, ale również Europy.
Parking typu Park&Ride przeznaczony jest dla osób, które dojeżdżają z przedmieść, sąsiednich gmin i korzystają z komunikacji miejskiej. Kierowcy pozostawiają swoje pojazdy w wyznaczonych miejscach, przesiadają się do komunikacji zbiorowej i w ten sposób kontynuują podróż do centrum miasta – czytamy na stronie ZDiTM. Opis ten świetnie ODDAJE ideę. Jednak nie wszyscy wierzą, że w Lublinie to działa. Zdaniem jednego z naszych Czytelników, parkingi tego typu stoją „niemal puste”.
Sprawdziliśmy więc, czy jest to prawda. W końcu zasada działania P+R wydaje się kusząca.
– W pierwszej kolejności należy wskazać, że funkcjonalność parkingów typu P+R w Lublinie jest wykorzystywana przez kierowców i pasażerów, a ich popularność cały czas rośnie. Dla przykładu wskazać należy, że rocznie na wszystkich parkingach tego typu w Lublinie zaparkowano ponad 25 tys. razy – wskazuje Monika Fisz, rzeczniczka ZDiTM. – Oczywiście są parkingi cieszące się większym zainteresowaniem np. te zlokalizowane przy ul. Żeglarskiej czy Grenadierów (średnio ok. 9 tys. użytkowników rocznie) czy też mniejszym np. parking Wróbla/Kraśnicka, który należy traktować jako inwestycję perspektywiczną. Obecnie pobliskie osiedle się rozrasta, co finalnie przełoży się na wzrost zainteresowania.
Wskazujemy jednak w naszych pytaniach, że być może nasz Czytelnik miał rację, a świadomość istnienia tego rozwiązania nie jest w Lublinie jeszcze tak powszechna jak w innych miastach Polski. Być może problemem jest niewystarczające oznakowanie tych parkingów. ZDiTM twierdzi jednak, że nikt takich problemów nie zgłaszał.
– Nie mieliśmy wniosków od użytkowników na temat ewentualnego złego oznakowania parkingów. Oczywiście przeanalizujemy ten aspekt – zapowiada Fisz.
Lubelski P+R działa na innych zasadach niż chociażby ten krakowski. W stolicy małopolski na wjeździe na parking stoją szlabany, a wykup biletu parkingowego daje możliwość podróżowania komunikacją miejską przez 24h. W Lublinie z kolei to posiadanie biletu na autobus zapewnia możliwość parkowania na parkingu. – W teorii może to prowadzić do darmowego parkowania na tych miejscach przez ludzi bez biletu – wskazuje Czytelnik.
– Trzeba wskazać, że nasze parkingi P+R, w odróżnieniu od innych miast np. Warszawy, (która jest miastem stołecznymi i żadne miasto nie może się porównywać, jeśli chodzi o wielkość i funkcjonalność parkingów), wybudowane są na zewnątrz (przy granicy miasta) a nie jako buforowe w centrum. Tym samym szlabany raczej nie są planowane, przynajmniej na tym etapie, ponieważ nie ma takiej potrzeby – zauważa Fisz. – Co więcej z uwagi na to, że większość parkowań jest całodzienna tj. w trakcie dnia roboczego, kierowca parkuje ponad 8 h, oznacza to, że właśnie tyle przestrzeni zwalnia się w ścisłym centrum miasta, co jest główną istotą i celem parkingu na obrzeżach Lublina.
Pytamy także, czy istnieje szansa na wprowadzenie do nazewnictwa linii autobusowych w mieście dopisku „P+R” do linii, które kończą swój bieg na pętlach wyposażonych w tego typu parkingi. Zabieg ten stosuje wiele miast i ułatwia on osobom nieobeznanym z komunikacją i samym miastem odnalezienie transportu do miejsca, gdzie zostawili swoje auto.
– Na ten moment nie mamy tego w planach – odpowiada krótko rzeczniczka ZDiTM.
