Na początku pandemii, kiedy wiedza na temat wirusa była bardziej ograniczona, zalecano izolowanie zakażonej matki od noworodka. Teraz te rekomendacje są zupełnie inne. Rozmowa z prof. Tomaszem Paszkowskim, kierownikiem Oddziału Klinicznego Ginekologii Szpitala Klinicznego nr 4 w Lublinie
- Jak wygląda opieka nad pacjentką w ciąży, u której zostanie potwierdzone zakażenie SARS-CoV-2?
– Takie pacjentki wymagają troskliwej, intensywnej opieki doświadczonego specjalisty. Jest to ciąża podwyższonego ryzyka. Nie ma więc mowy, żeby w takim przypadku ograniczać liczbę wizyt u lekarza. Kontakt ze specjalistą musi być stały, żeby w razie jakichkolwiek niepokojących sygnałów można było odpowiednio szybko zareagować.
Taka pacjentka może być tylko pod opieką ginekologiczną, jeśli przechodzi zakażenie SARS-CoV-2 bezobjawowo lub jeśli te objawy są łagodne i hospitalizacja nie jest konieczna. Jeśli jednak mamy do czynienia z ciężkim przebiegiem Covid-19, pacjentka będzie wymagała również opieki lekarza zakaźnika czy anestezjologa, jeśli z ostrą niewydolnością oddechową trafi na oddział intensywnej terapii.
- Jak często zdarzają się te cięższe przypadki?
– Dotychczas nie zostały niestety opublikowane żadne ogólnopolskie dane dotyczące ciężarnych, u których potwierdzono zakażenie SARS-CoV-2. Nie ma też statystyk dotyczących przebiegu choroby u takich kobiet. Nie jesteśmy więc w stanie jednoznacznie stwierdzić, ilu pacjentek w Polsce dotyczy ten problem. Mogę więc opierać się na własnej praktyce lekarskiej.
Do tej pory w naszej klinice mieliśmy ok. 10 pacjentek zakażonych koronawirusem. Na szczęście większość z nich nie miała żadnych objawów lub były one łagodne.
Zdarzały się jednak pojedyncze cięższe przypadki, łącznie z przedwczesnym porodem. Aktualnie opieramy się na doniesieniach ze świata, na przykład z Chin, gdzie pandemia trwa najdłużej i można prześledzić losy znacznie większej grupy pacjentek niż na przykład w Polsce. Oprócz potwierdzenia poważnych powikłań między innymi przedwczesnych porodów, zdarzały się też zgony płodów w skrajnie ciężkich przypadkach przebiegu Covid-19 u matki, a także zgony ciężarnych z ostrą niewydolnością oddechową.
- Czy dziecko kobiety, która choruje na Covid-19 może urodzić się zakażone?
– Według aktualnej wiedzy, liczba przypadków przezłożyskowej transmisji wirusa SARS-CoV-2 jest niewielka. Podobnie jest w przypadku zakażenia dziecka podczas karmienia piersią. Na początku pandemii, kiedy wiedza na temat wirusa była bardziej ograniczona, zalecano izolowanie zakażonej matki od noworodka. Teraz te rekomendacje są zupełnie inne. Jeśli stan zdrowia matki pozwala na karmienie piersią, to jest to wręcz zalecane. Płynące z tego korzyści są większe niż te wynikające z izolowania noworodka od matki. Kontakt matki z noworodkiem w takich przypadkach odbywa się oczywiście z zachowaniem wszelkich zasad bezpieczeństwa. Chodzi na przykład o maseczkę ochronną, którą matka musi założyć do karmienia piersią.
- Czy kobiety, które przebyły Covid-19 wymagają też intensywnej opieki po porodzie?
– Taka opieka jest wskazana również po porodzie, w czasie połogu. Dotyczy to zarówno matki jak i dziecka. Coraz więcej wiemy już o takich przypadkach, ale nadal SARS-CoV-2 jest nowym zjawiskiem i wiele pytań pozostaje na razie bez odpowiedzi.
Trudno więc na razie przewidzieć, jak będzie przebiegał dalszy rozwój dziecka zakażonej matki, czy ujawni się negatywny wpływ przebytej choroby na przebieg połogu, czy będzie to miało wpływ na kolejne ciąże pacjentek, które były zakażone. Odpowiedzi na takie pytania zweryfikuje czas i nabywane doświadczenie.
Ciąża i szczepienia
Początkowo Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) uważała, że kobiety w ciąży nie powinny szczepić się przeciwko Covid-19. Podobny zapis znalazł się też w Narodowym Programie Szczepień, przyjętym przez polski rząd w połowie grudnia ubiegłego roku.
– Na początku odradzano kobietom w ciąży lub tym, które planują ciążę szczepienie przeciwko Covid-19. Wynikało to z faktu, że szczepionki nie były badane w tej grupie kobiet. Podczas badań klinicznych Pfizera i Moderny zdarzyło się jednak, że niektóre kobiety zaszły w ciążę jeszcze przed podaniem drugiej dawki. Nie było potem żadnych niepokojących doniesień, żeby miało to jakikolwiek negatywny wpływ na matkę czy dziecko – zaznacza prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska z Katedry Wirusologii i Immunologii UMCS w Lublinie. – Po podaniu szczepionki w mięsień naramienny powstające w komórkach białko wywołuje reakcję odpornościową. Nie ma możliwości, żeby białko koronawirusa przedostało się do płodu. Co ciekawe, mamy natomiast wartość dodaną szczepienia, bo u kobiet w ciąży, które się na to zdecydowały (takie przypadki były już także w Polsce) stwierdzono u dziecka przeciwciała anty-SARS-CoV-2. W związku z tym po porodzie dziecko jest już chronione przed zakażeniem – dodaje prof. Szuster-Ciesielska. – Zarówno CDC, jak i eksperci American College of Obstetricians and Gynecologists zalecają, aby szczepionek COVID-19 nie odmawiać kobietom w ciąży, które spełniają kryteria szczepień dla grup priorytetowych.