

Nakaz aresztowania i osadzenia w zakładzie karnym prezydenta Puław został wycofany przez sąd. Powodem tego nagłego zwrotu akcji jest wpłata grzywny, której dokonała nieznana osoba. - Prawdopodobnie nie trafię do więzienia - przekazał wczoraj wieczorem Paweł Maj.

Prezydent Puław przed bramą zakładu karnego w Opolu Lubelskim stawić miał się w poniedziałek, 7 kwietnia, by po aresztowaniu spędzić w celi zasądzone 5 dni. To kara, którą sam wybrał, świadomie odrzucając możliwość zapłaty (przez miasto) grzywny w wysokości 5 tys. zł za otwarcie szkolnego boiska na os. Włostowice - wbrew sądowym restrykcjom.
- Właśnie otrzymałem informację, że ktoś - bez zgody i wiedzy Urzędu Miasta - pokątnie wpłacił grzywnę, co doprowadziło do anulowania mojego nakazu aresztowania. Informację przekazał mi prawnik Urzędu Miasta. Dziś (4 kwietnia), wskutek zapłacenia grzywny przez nieznaną osobę lub podmiot, sąd cofnął nakaz osadzenia mnie w zakładzie karnym. Dokument ten w trybie ekspresowym trafił do komornika, który w poniedziałek miał doprowadzić mnie do zakładu - napisał Paweł Maj na facebooku. - Nie otrzymałem jeszcze oficjalnego potwierdzenia, ale wiem, że prawdopodobnie nie trafię do więzienia i nie zostanę tam wpuszczony - dodał.
Takie okoliczności krzyżują planu prezydenta Puław, który specjalnie chciał dać się zamknąć, by pokazać absurd całej sytuacji i zwrócić uwagę na potrzeby zmian legislacyjnych, a przy okazji zyskać kilka punktów w oczach opinii publicznej, w tym swoich wyborców.
Maj sprawę tajemniczej wpłaty nazywa zastanawiającą, bo osoby postronne nie mogły znać numeru subkonta do dokonania zapłaty grzywny. Jego zdaniem "ktoś musiał się naprawdę postarać, by tego dokonać". - Czyżby celem było uniknięcie kompromitacji państwa i wymiaru sprawiedliwości? - pyta prezydent, przyznając jednocześnie, że w przypadku postępowania cywilnego, osoby trzecie mają prawo dokonać takiej wpłaty. Zaznaczył jednocześnie, że on sam z takim "ingerowaniem w wyroki" się nie zgadza.
Co ciekawe, Paweł Maj, mimo tego, że już nie musi, swoich planów zorganizowania demonstracji przed bramą zakładu karnego nie odwołuje.
- Chcemy mieć pewność, że zapowiadane zmiany nie zakończą się wraz z zapłaceniem grzywny przez tajemniczego "dobroczyńcę". Dlatego nie zmieniam swoim planów na poniedziałek - zapowiada.
- W poniedziałek o godz. 10 widzimy się pod bramą Zakładu Karnego w Opolu Lubelskim. Chcę podziękować Wam wszystkim za ogromne wsparcie, za słowa otuchy i poparcia, które płynęły do mnie z całej Polski. Pokażmy tam naszą wspólną siłę i udowodnijmy, że zawsze będziemy stać po stronie normalności, skutecznie sprzeciwiając się prawnym absurdalnościom (pisownia oryginalna przyp.).
Prezydent Maj w swoim wpisie wspomniał również zapowiedź ministra sportu, Sławomira Nitrasa, który w czwartek poinformował o pracach nad zmianami legislacyjnymi zapobiegającymi zamykaniu obiektów sportowych na drodze sądowej. "Przygotowaliśmy rozwiązania prawne. Jesteśmy już zaawansowani w tym projekcie. Zmienimy prawo w ciągu miesiąca (...). Nigdy więcej żaden orlik, żaden obiekt sportowy nie zostanie zamknięty. I w Puławach doprowadzimy do otwarcia tego obiektu (...)" - powiedział szef resortu.
Tymczasem Mariusz Wicik, przewodniczący rady miasta w Puławach i szef lokalnych struktur PiS zwraca uwagę na czas, jaki minął od poinformowania ministra o problemie z boiskiem. Pismo prezydenta Puław do Sławomira Nitrasa (PO) z prośbą o zmiany w prawie wysłano 20 marca zeszłego roku. Od tamtej pory miasto nie otrzymało żadnej oficjalnej odpowiedzi. Przełom nastąpił w ostatnim czasie, gdy Maj publicznie powiadomił o terminie swojego aresztowania, a sprawą zainteresowały się ogólnopolskie media.
Otwarte pozostaje natomiast pytanie o tym, czy w przypadku zamykania boiska przed dziećmi winne są przepisy, czy konkretni sędziowie, którzy zdecydowali o restrykcjach w dostępie do Orlika. Czy sąd decydując o tak daleko idącej ochronie skarżącego przed akustycznymi uciążliwościami w świetle obowiązujących przepisów nie miał innego wyjścia, jak zdają się sugerować politycy? Czy dopiero ministerialna intwerwencja może chronić obywateli w całym kraju przed takimi wyrokami?
