

Podczas konferencji prasowej zwołanej przy boisku sportowym Orlik w Puławach europosłanka Platformy Obywatelskiej wyraziła zrozumienie dla kontrowersyjnej decyzji sądu, a winą za zamknięcie obiektu i areszt dla prezydenta Puław obarczyła Prawo i Sprawiedliwość.

Dzisiaj przed południem przy puławskim "Orliku" na os. Włostowice pojawiła się europosłanka PO, Marta Wcisło, w towarzystwie wiceprezydenta Puław reprezentującego to samo ugrupowanie, Grzegorza Nowosadzkiego. Powodem przybycia lubelskiej polityczki do Puław jest afera związana z zaplanowanym na poniedziałek aresztowaniem prezydenta tego miasta, Pawła Maja.
Seria nieszczęśliwych wyroków
To z kolei efekt całej serii kuriozalnych decyzji wydawanych przez puławskie i lubelskie sądy. Na mocy kolejnych orzeczeń najpierw niemal zamknięto możliwość korzystania z boiska po lekcjach, a następnie za jego otwarcie bez zgody nałożona została na miasto grzywna w wysokości 5 tys. zł lub 5 dni aresztu dla prezydenta. Paweł Maj, chcąc zademonstrować absurd tej sytuacji, wybrał tą drugą możliwość.
Czy wyrok, który pozbawia mieszkańców Puław, w tym dzieci i młodzież, dostępu do boiska sportowego, był sprawiedliwy? Czy sądy w odpowiedzi na pozew zaledwie dwójki mieszkańców, który przeszkadzał hałas i światło emitowane przez halogeny, musiały nakładać na samorząd restrykcje, a następnie skrupulatnie egzekwować ich wykonanie pod groźbą aresztu?
"Sądy działały w oparciu o przepisy"
Według europosłanki Marty Wcisło ani Sąd Rejonowy w Puławach, ani Sąd Okręgowy w Lublinie, nie zrobiły nic złego, bo zadziałały zgodnie z prawem.
- Sąd wydał to orzeczenie w oparciu o określone przepisy, które mają zastosowanie do wszystkich obiektów, jak stadiony, czy place zabaw. Ministerstwo sportu dzisiaj pracuje nad zmianą w rozporządzeniu, aby tego typu zdarzenia nie miały miejsca w innych przypadkach - oceniła, przypominając o tym, że w całej Polsce "Orlików" takich jak ten puławski jest 2600.
Kto zatem jest winny? Otóż według goszczącej w Puławach posłanki PO, to wina Prawa i Sprawiedliwości, a dokładniej - mieszkańca, który pozwał miasto za akustyczne i świetlne uciążliwości, gdyż przed laty wystartował do miejskiej rady z listy tego ugrupowania.
Wcisło: Rozwijać a nie zamykać
- Ten niedoszły radny PiS-u twierdzi, że to boisko jest tak uciążliwe, że nie da się żyć. To bój polityczny, a narzędziem tej walki jest właśnie Orlik. I to mimo tego, że miasto zainwestowało w ekrany wyciszające. To mu nie wystarczyło. On nadal toczy walkę - mówiła dzisiaj Marta Wcisło, zapewniając, że rząd "będzie walczył z takimi patologiami". - Jestem w stałym kontakcie z ministerstwem, któro pracuje już na tym, aby żaden Orlik, żadne boisko w Polsce nie zostało zamknięte przez "frustrata politycznego". - Chcemy rozwijać sport dzieci i młodzieży, a nie zamykać i rujnować, jak robi to PiS - podkreśliła.
Czy pan G. który pozwał Puławy i wygrał przed sądem to naprawdę działacz PiS-u? - On nie ma z nami nic wspólnego. Nigdy nie był członkiem partii, czy lokalnym działaczem. Jedynie raz startował z naszej listy do rady miasta, o czym niedawno się dowiedziałem. To było w 2010 roku - zdementował Mariusz Wicik, szef lokalnych struktur partii w Puławach. - Przyznam, że nawet nie wiem, jak on wygląda - zaznaczył.
Kto kogo wyprowadzi
Mimo to według Marty Wcisło sprawa jest polityczna. Żeby to udowodnić nawiązała nawet do sytuacji z roku 2022, kiedy najpierw Donald Tusk, a następnie Tomasz Siemoniak publicznie mówili o "wyprowadzaniu" prezesa NBP, Adama Glapińskiego, z zajmowanego stanowiska przez "silnych ludzi". W tym samym roku w Puławach przemawiał Jarosław Kaczyński, który nawiązując do tamtej historii powiedział "podobno jest tutaj jakiś niezbyt nam przychylny prezydent miasta, to co zrobić, wyprowadzić go?". Według posłanki Wcisło tamte słowa prezesa PiS to "niewątpliwy skandal", sugerując...ich związek z nadchodzącym aresztem dla Pawła Maja.
Milczący minister
Podczas konferencji głos zabrał także wiceprezydent Puław, Grzegorz Nowosadzki. Samorządowiec przypomniał o tym, że władze miasta od lat słały pisma z prośbą o zmiany legislacyjne m.in. do rzecznika praw dziecka, rzecznika praw obywatelskich i szefa resortu sportu. - Niestety pozostawały one bez echa - przyznał zastępca Pawła Maja. - Te przepisy należy zmienić i my, jako mieszkańcy tego oczekujemy. Liczymy na odblokowanie pełnej funkcjonalności naszego boiska - dodał.
Co ciekawe, jednym z adresatów tych pozostawianych bez echa pism był minister sportu w obecnym rządzie, Sławomir Nitras. - Pismo do niego w sprawie sytuacji z Orlikiem było wysłane w marcu 2024 roku, a więc już ponad rok czekamy na odpowiedź - zauważa przewodniczący rady miasta w Puławach, wspomniany Mariusz Wicik. - Ja te dokumenty mam i niedługo je upublicznię - zapowiada.
