Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Magazyn

23 grudnia 2009 r.
16:55
Edytuj ten wpis

Dariusz Jeż: Byłem zły

0 28 A A
Dariusz Jeż: Ja się do teatru nie pchałem. To on mnie znalazł. <br />
Zdjęcie ze spektaklu "Zły" w reżyserii Łukasza Witt-Michałowskiego". Premiera 2009 r.
Dariusz Jeż: Ja się do teatru nie pchałem. To on mnie znalazł.
Zdjęcie ze spektaklu "Zły" w reżyserii Łukasza Witt-Michałowskiego". Premiera 2009 r. (fot. Materiały prasowe)

Potrafię zrozumieć młodego człowieka w dresie. Stoi pod blokiem, bo na knajpę go nie stać. Kradnie, bo chce sobie kupić buty. Chcę im jednak powiedzieć, że to droga donikąd. Trafisz do grobu, albo za kraty. Ja o grób się otarłem, a w więzieniu byłem.

AdBlock
Szanowny Czytelniku!
Dzięki reklamom czytasz za darmo. Prosimy o wyłączenie programu służącego do blokowania reklam (np. AdBlock).
Dziękujemy, redakcja Dziennika Wschodniego.
Kliknij tutaj, aby zaakceptować

Bawiliśmy się

Pochodzę z biednej rozbitej rodziny. Wychowywała mnie matka. Bardzo wcześnie musiałem stać się samodzielny: ugotować, posprzątać. Nie od razu byłem typem ulicznika.


Gdy miałem osiem lat przeprowadziliśmy się z Nałęczowskiej na Wieniawę. To był blok Urzędu Wojewódzkiego. Dzieciaki dokuczały mi, bo nic nie miałem. Wtedy nikogo nie interesowało, że jesteś mądry czy inteligentny. Zaczęli mnie słuchać dopiero, gdy postanowiłem torować sobie drogę pięściami. Tak zintegrowałem się z moimi rówieśnikami.


Było nas około czterdziestu. Do Saskiego chodziliśmy bić się z punkami, na koncerty robić zadymy. Imprezy, laski wyrwać - to wszystko Jeżo. Świat kręcił się wokół mnie i było mi z tym dobrze. Nigdy nie chciałem być anonimowy. Zawsze bałem się szarej masy.


Widziałem wokół ludzi, którzy całe życie oszczędzają by położyć sobie płytki w łazience. Nigdzie nie wyjeżdżali, niczego nie widzieli, istniała tylko ta pieprzona fabryka i ten dom. Nie rozumiałem i nienawidziłem tego.


Zakochałem się na schodach


Chciałem się uczyć dalej. Tylko matka narzekała, że jej ciężko, że może bym poszedł do pracy. Skończyłem zawodówkę, technikum rzuciłem. Jak każdy młody człowiek za komuny: praca, wojsko, ślub.


Ożeniłem się z dziewczyną, którą zobaczyłem na schodach. Miłość od pierwszego wejrzenia naprawdę istnieje. Za komuny uczciwa praca nie wystarczała na normalne życie. Kombinował każdy, wtedy nie było to niczym szczególnym. Ja też. I tak w to wsiąkłem, że nie mogłem bez tego żyć.


Po upadku systemu zaczęło mnie to wszystko przerastać. Czasem zastanawiam się jakby się potoczyło moje życie gdybym skończył studia. Zawsze marzyłem, że będę wykładowcą na uniwersytecie. Chciałem zgłębiać wiedzę i przekazywać ją dalej. O aktorstwie też myślałem. Ale jak, po zawodówce?


Nie kradliśmy w tamtych czasach zupełnie. Wtedy nie kradł nikt.


Stoliki i saksy


Po upadku komuny wszyscy poszli handlować na stoliki. O piątej rano zapieprzałem autobusem z plecakiem do hurtowni po batoniki i inne rzeczy w kolorowych opakowaniach. To było dla coś żałosnego. Myślałem: Mam dwadzieścia kilka lat, a stoję przy pierdolonym łóżku polowym, bo muszę zarobić na chleb dla dzieci.


Zrezygnowałem i poszedłem do firmy polonijnej. Tyle, że zawsze miałem kłopoty z przełożonymi. Może przez moją aparycję, może wykształcenie? Bo jak ktoś skończył tylko zawodówkę to jest przecież debilem. Nie uważam się za kogoś wybitnie inteligentnego, ale ciemniakiem też nie jestem. A tu facet każe mi robić coś bez sensu. Tłumaczę: panie kierowniku, robię to już od roku to chyba wiem co robię. Kończyło się burzliwą dyskusją i z hukiem odchodziłem z pracy.


Po kilku nieudanych próbach normalnego życia, wyjechałem. Szukałem chleba w Holandii, Francji, Hiszpanii. Cztery lata spędziłem na emigracji. Jeździłem do Polski z bagażnikiem pełnym prezentów, dzieci przyjeżdżały do mnie. To nie były już te czasy, że się domy budowało, ale przynajmniej było rano na bułki.


Po dwóch latach stwierdziłem, że żona żyje na jakimś tam poziomie, ale nie widzimy się. Tęsknię, a do tego dojazdy zżerają wszystkie moje oszczędności. Pociągnąłem to jeszcze jakieś dwa lata i wróciłem do kraju.


Chwilę bramkowałem


Początek lat 90. w Polsce to bezkrytyczny zachwyt zachodem. Ludzie myśleli, że jak markową odzież mogą kupić nie za dolary, ale za złotówki, to już jest Europa. A ja zobaczyłem już inny zachód. Gdzie robotnik bez wykształcenia mieszka w domku z ogrodem i jeździ mercedesem S klasy. Bo państwo zapewnia tak nisko oprocentowane raty, że go na to stać. To nie są jakieś wygórowane aspiracje, tak powinno być. A u nas zawsze było to chore. Do dzisiaj jest.


Byłem sprawny fizycznie i obity więc zacząłem stać na bramkach. To było fajne. Na bramce jesteś jak Bóg. Ty decydujesz: wejdziesz - nie wejdziesz. Wyrzucę go, albo poklepię po ramieniu. No i dupy. Co tu będę ukrywał - całe życie miałem słabość do kobiet. Któregoś dnia poczułem się jak na emigracji – też mnie praktycznie nie było w domu. Pracuję w huku do czwartej rano, o 6 jestem w domu, jem śniadanie i kładę się. Śpię do 13-14, a o 19 ja już muszę lecieć z powrotem. Takie dziwne życie.


Nie drepczę, tylko skaczę


Czepiałem się różnych zajęć, aż spotkałem odpowiedniego człowieka. Wtedy powstawały największe ekipy. Jak stoisz na bramkach to ocierasz się o ten świat. Cały czas jesteś na granicy, którą w każdej chwili możesz przekroczyć. Dochodzenie do czegoś małymi krokami to nie dla mnie. Wolę skoki do głębokiej wody. Chociaż się boję, to bez tej adrenaliny żyć nie potrafię.


Więc skoczyłem. Miałem swoją ekipę, ludzi, którzy dla mnie pracowali. Rozwijałem się, miałem wzloty i upadki. Moja żona kiedyś powiedziała, że ze mnie byłby naprawdę zajebisty facet, gdyby nie uzależnianie się od złych rzeczy. W stosunku do siebie zawsze czuję pewien niedosyt. Jak byłem bramkarzem to zastanawiałem się czy rzeczywiście jestem w tym dobry. W końcu byłem tylko ulicznikiem. Później przyszła gangsterka.


Bali się mnie ci, co mają się mnie bać. Lubili ci, którzy mają mnie lubić. Ale zastanawiałem się, czy ja do końca jestem gangsterem? Przecież ja nawet w więzieniu nie siedziałem.


Czas prosperity


Pierwszy raz zamknęli mnie na półtora roku. Gdy wyszedłem, posypały się propozycje. Sprawdziłem się - sztywny chłopak, nikogo nie sprzedał. Pamiętam, jak wstyd mi było się przyznać, że siedziałem tylko półtora roku.


Zastanawiałem się, czy oni mnie na pewno traktują poważnie. Ktoś siedział pięć lat, ktoś osiem. Może przy takich rozmowach lepiej w ogóle nie wspominać, że siedziałem? Dziś mam to samo. Nikomu nigdy nie powiedziałem, że jestem aktorem. Jak ktoś pyta czym się zajmuję to mówię, że dorabiam w teatrze.


Nigdy nie wiedziałem, kim jestem. Jakąś hybrydą, mutantem, zjawiskiem. Wtedy byłem już w tym świecie otrzaskany. Spotkałem kolegę, który też wyszedł. Pracowaliśmy w tandemie, zresztą bardzo udanym. To był mój najlepszy okres prosperity. Był taki roczek, co drugi dzień miałem strzała na 3-5 tysięcy. Ale to nigdy nie był fart. Myśmy nie siedzieli, nie chlali piwska, czy wódy. On wsiadał w swój samochód, ja w swój i jechaliśmy szukać tematów. Kombinowaliśmy gdzie tu wtrynić palec, żeby coś zarobić. Potem zdzwanialiśmy się i opracowaliśmy szczegóły. Skończyło się, gdy znów poszedłem siedzieć.


Nie potrafię kraść


Nigdy nie napadłem żadnej babci, nikomu nie wyrwałem torebki, nikogo nie waliłem łomem w głowę. Nie okradłem sklepu, bo nie umiem. Raz zwinąłem w Holandii puszkę tuńczyka. Tak dla sportu, robiąc zakupy za 120 guldenów. Schowałem ją do kieszeni i przy kasie mało nie zemdlałem ze strachu.


Wolałem wyzwania intelektualne, lubiłem wymyślić całą intrygę. Czasami to wymaga naprawdę reżyserskich zdolności. Robiłem banki, wyłudzałem kredyty, siedziałem za haracze. Ale wiesz kogo, ja dojeżdżałem na te haracze? Największych skurwieli. Do dziś jestem z tego dumny.


W latach 90-tych policja była bezradna. Zresztą niewiele się zmieniło. Idź dziś na komendę, powiedz, że wziąłem od ciebie 20 tysięcy i nie chcę ci oddać. Wezwą mnie, przesłuchają i tyle. A ty w tym czasie możesz zdechnąć z głodu. A zbierałaś te pieniądze na operację kogoś bliskiego, czy swoją. Wtedy idziesz do bandytów. Wielu ludzi do mnie przychodziło. Żyli sobie normalnie, w tym bezpiecznym stadzie, i nagle ich pierdolnęło, bo zaufali synowi sąsiadki.


Spotykałem się z gościem, czy kobietą. Upewniałem się, że to nie jest wymuszenie w drugą stronę. Sprawdzałem wszystko lepiej niż policja. Jeśli przyjmowałem zlecenie to mówiłem uczciwie – zabieram 33 procent. Bo po pierwsze - ryzyko więzienia, po drugie – może mi się coś przydarzyć: broń, wariat, cokolwiek. Po trzecie - jeśli ja wysyłam tam swoich ludzi i oni pójdą siedzieć to jestem zobowiązany pomóc ich rodzinom, wysyłać paczki, zapewnić adwokata.


Ale najbardziej lubiłem oszustwo.


Oszustwo jest jak gra


Mówiło się, że "zarobimy na patencie”. Słyszało się na mieście, że gdzieś są pieniądze. By je wyjąć trzeba było zaaranżować całą intrygę. Bo pieniądze miał często drugi oszust. To było najbardziej zajebiste wyzwanie – oszukać oszusta.


Robiło się na przykład tak: wynajmowało biuro, do tego drogie meble, sekretarka, faks. Teraz to nie robi takiego wrażenia, ale to był początek lat 90-tych. Tylko bogaci mogli sobie na coś takiego pozwolić. Wtedy ludzie byli przyzwyczajeni do segregatorów.


No i siedzisz za tym mahoniowym biurkiem, po drugiej stronie on. Wcześniej przekupieni ludzie napluli mu w uszy, że trafił do człowieka, który ma od groma kasy. Siadał do rozmów, ale nie wiedział, że w tym momencie to on jest dymany. Ale nie robiło się tego tylko dla pieniędzy. Najbardziej liczyły się emocje.


Tamten świat runął, gdy umarła moja żona.


Umiem tylko kombinować


Ryzyko jest wkalkulowane. Jak w każdym zawodzie. Górnik może zginąć, kierowca może zginąć. Ja też mogę - od noża, kuli. I ryzykuję swoją wolnością. Jeśli jesteś na topie, masz siano, to stać cię na adwokata, który cię wyciągnie. Za drugim razem siedziałem siedem miesięcy, za trzecim trzy. Potem pozapadały wyroki. W sumie więzieniach i aresztach przesiedziałem prawie pięć lat. Dziś przeraża mnie to. Te kilka lat mogłem spędzić z żoną.


Bardzo ją kochałem i myślałem, że będzie żyła wiecznie. Byłem w totalnej depresji. Nikt nie mógł mi pomóc. Nie wychodziłem z domu, gapiłem się w telewizor, martwiłem tylko o to, by coś było w lodówce. Życie uratowało mi kolejne więzienie. Tam się wyciszyłem, odpocząłem, zrozumiałem, że mam jeszcze dzieci. Że powinienem być dla nich ostoją, bo wcześniej byłem tylko żałosny. Myślałem, czytałem, spojrzałem na siebie z boku, krytycznie.


Zdałem sobie sprawę, że nic nie umiem. Tylko kombinować.


Resocjalizacja to mit


W więzieniu nie możesz być sobą. Trzeba być wilkiem, albo go dobrze udawać. Nie ma nic pośredniego. Resocjalizacja to puste słowo. Załóżmy, że trafia ci się cela idiotów. Szaliki powieszane, gacie na dupie przesiane i tylko piłka się liczy. Siedzą i opowiadają. Kiedyś nie wytrzymałem.


– Czym ty się chwalisz? Że na dwa tysiące zrobiłeś sklep? Pierdolnąłeś szybę, zabrałeś parę kartonów. Wielka mi finezja! Pierwszym krokiem do wolności jest podjęcie pracy, potem możesz starać się o pierwszą przepustkę. Postanowiłem uczciwie na to zapracować.


W pralni pracowaliśmy we trzech. Jak się załadowało te wszystkie pralki, posprzątało, to przez pół godziny nie było co robić. Ja wtedy czytałem. Książki to zawsze był mój nałóg, a zarazem przekleństwo. Nie przerywałem nawet, gdy zjeżdżała winda z klawiszem. Chociaż tamtych dwóch się zrywało i udawało, że coś robi.


Pół roku później na komisji dowiaduję się, że mam wniosek karny z pracy. Pytam dyrektora, czy chce mnie zwolnić za to, że czytam, czy też ma zastrzeżenia do mojej pracy. Nie miał. Z pralni mnie zdjęli, ale nie dyscyplinarnie. Wracam wściekły do celi. Bluźnię jak szewc, oddziałowy rży ze śmiechu. Z naprzeciwka idzie grupa.


- Gdzie idziecie? – pytam. –Na teatr – śmieją się. Wbiłem się z nimi na ten teatr. Wchodzę, patrzę, stoi jakiś uśmiechnięty koleś. Każe mi przeczytać jakiś tekst, więc przeczytałem.


Pół roku później Łukasz zaczął mnie wyciągać z więzienia.


Łukasz


Troszeczkę z początku mi nie ufał. Ale przepustkę załatwił. Imprezowaliśmy, chodziliśmy na spektakle, wprowadził mnie w ten świat. Mówił: Warsztatu nie masz, ale jesteś zjawiskowy. Z czasem staliśmy się nierozłączni.


Łukasz jest facetem, który mnie fascynuje. Którego nigdy nie poznasz do końca. Taki typ bohatera. Widzę go z kopią na koniu, z bagnetem jak na barykadach. Idzie w pierwszej linii i drze mordę. Do końca życia będę mu wdzięczny. Nie za to, że mnie wyciągnął z więzienia, ale za to, że to wszystko się dzieje.


Mam to szczęście, że mam dwa życia. Tamto, i to dziś. Ten świat też nie jest zupełnie czysty. Pełen zakłamania, hipokryzji, ale mimo wszystko lepszy.


Epilog


Historię życia Dariusz Jeża na sceniczne deski przeniósł Łukasz Witt-Michałowski. Tekst sztuki "Zły" napisali Dariusz Jeż i Grzegorz Kondrasiuk. Scenografia: Dariusz Jeż, muzyka: Paweł Passini. Scena Prapremier InVitro w Lublinie. Premiera: 21 grudnia 2009


 


 


Pozostałe informacje

Innowacje w obszarze wód morskich dzięki  dotacjom z Norweskiego Mechanizmu Finansowego
Artykuł zewnętrzny
1 czerwca 2024, 9:30

Innowacje w obszarze wód morskich dzięki dotacjom z Norweskiego Mechanizmu Finansowego

Firma JFG Composites Sp. z o.o. pomyślnie zakończyła realizację projektu inwestycyjnego polegającego na wdrożeniu unikalnej, w skali międzynarodowej, technologii wytwarzania kompozytowych osłon elementów nadbudowy statków (kominów, radarów, anten, elementów dziobówki i rufówki etc.). Nowe parametry zaproponowanego rozwiązania imponują.

Marsz Równości w 2023 roku

Marsz Równości dzisiaj w Lublinie. Idą z hasłem „Miłość, a nie wojna”

Dzisiaj, wczesnym popołudniem, już szósty raz tęczowa parada przejdzie ulicami Lublina. W tym roku hasłem przewodnim jest „Miłość, a nie wojna”.

Jakub Banaszek i Radosław Wnuk

Prezydent Banaszek powołał I zastępcę. To "lokalny patriota"

Od dzisiaj I zastępcą prezydenta Chełma jest dotychczasowy dyrektor Departamentu Architektury, Geodezji i Inwestycji.

W Staszicu jak na obradach ONZ. Taka symulacja
Lublin
galeria

W Staszicu jak na obradach ONZ. Taka symulacja

Rozmawiali o problemach międzynarodowych: konflikcie na Bałkanach, kryzysie konstytucyjnym w Bośni i Hercegowinie, starzejącym się społeczeństwie oraz moralności surogacji. W Lublinie trwa 19. LubMUN Lublin Model United Nation czyli symulacja obrad Organizacji Narodów Zjednoczonych. Wydarzenie organizuje I Liceum Ogólnokształcące im. Stanisława Staszica.

Klaudiusz B.

Niedoszły pupilek Suwerennej Polski stanie przed sądem

Jest akt oskarżenia przeciwko Klaudiuszowi B. Niedoszły pupilek Suwerennej Polski ma poważne prokuratorskie zarzuty.

Niebezpieczna przejażdżka quadem. Siostry trafiły do szpitala

Niebezpieczna przejażdżka quadem. Siostry trafiły do szpitala

23-latka nie zapanowała nad ciężkim pojazdem i quad wpadł do rowu. Kierująca nim młoda kobieta i jej 14-letnia trafiły po tym zdarzeniu do szpitala.

Meteorolodzy ostrzegają: W pogodzie nadal niebezpiecznie

Meteorolodzy ostrzegają: W pogodzie nadal niebezpiecznie

Kolejny dzień z ostrzeżeniami meteorologów. Prognozują, że sobota w Lubelskiem będzie burzowa.

Po zderzeniu z pociągiem samochód został kompletnie zniszczony

Wjechał autem pod szynobus. Z samochodu została miazga

Do groźnego wypadku doszło wczoraj w gminie Milejów (pow. łęczyński). Osobowe auto zderzyło się z szynobusem.

Noc Kultury 2023
WYDARZENIE
1 czerwca 2024, 19:00
galeria

Noc Kultury 2024 już dzisiaj: To będzie noc pełna niespodzianek

Najbardziej ekscytujący i magiczny festiwal w Polsce już dzisiaj. Noc Kultury 2024 już od dzisiejszego wieczora, przez kilka godzin. Będą spektakle, spacery, film, warsztaty, instalacje artystyczne oraz koncerty. Podpowiadamy, na co warto się wybrać.

 Tak się bawi Lublin! Weekend na dachu
Zdjęcia
galeria

Tak się bawi Lublin! Weekend na dachu

Wasza ulubiona letnia miejscówka - Przystań na dachu - jest już otwarta. Znajdziecie tam wakacyjny vibe i.... inne atrakcje. Zapraszamy do obejrzenia naszej fotogalerii. Tak się bawi Lublin!

Ireneusz Baran zastąpi w roli trenera Tomasovii Marka Sadowskiego

Marek Sadowski kończy przygodę z Tomasovią. „Odmłodniałem o kilka ładnych lat”

Krótko, bo tylko kilka miesięcy trwała przygoda Marka Sadowskiego z Tomasovią. Doświadczony szkoleniowiec w zimie zgodził się pomóc drużynie z Tomaszowa Lubelskiego i poprowadził ją wiosną. Obie strony doszły jednak do porozumienia, żeby jeszcze przed końcem rozgrywek zakończyć współpracę. Miejsce „Sadka” zajmie teraz Ireneusz Baran.

Historia Lotniczej Akademii Wojskowej w Dęblinie na zdjęciach
Zdjęcia
galeria

Historia Lotniczej Akademii Wojskowej w Dęblinie na zdjęciach

W tym roku LAW w Dęblinie obchodzi 97-lecie istnienia. Zapraszamy do obejrzenia jubileuszowej fotogalerii, na której zobaczymy, jak dawniej wyglądała Akademia, szkolenie, obiekty oraz samoloty treningowe.

Piłkarze Motoru i Arki w niedzielę raczej nie będą musieli martwić się o poziom sędziowania

Motor w niedzielę zagra z Arką Gdynia. Sędzia z najwyższej półki

W piątek dowiedzieliśmy się, kto będzie prowadził finałowy mecz barażowy o awans do PKO BP Ekstraklasy. Motor Lublin zmierzy się w niedzielę na wyjeździe z Arką Gdynia. Sędzią głównym spotkania będzie doskonale znany kibicom nie tylko w Polsce Szymon Marciniak.

Grafiki Picassa na wystawie w Muzeum Zamojskim
5 czerwca 2024, 16:00

Grafiki Picassa na wystawie w Muzeum Zamojskim

Doświadczycie nie tylko wyjątkowych dzieł sztuki, ale także nowoczesnych rozwiązań multimedialnych, które sprawią, że ta wystawa będzie jeszcze bardziej inspirująca! - tak Muzeum Zamojskie zachęca do udziału w wernisażu i odwiedzenia wystawy grafik Pabla Picassa, które placówka udostępniać będzie przez najbliższy miesiąc.

Energooszczędne okna: Jak nowoczesna stolarka okienna pomaga obniżyć rachunki za ogrzewanie

Energooszczędne okna: Jak nowoczesna stolarka okienna pomaga obniżyć rachunki za ogrzewanie

Czy możliwe jest skuteczne ograniczenie kosztów związanych z ogrzewaniem domu? Współczesne okna charakteryzują się rewelacyjnymi właściwościami termoizolacyjnymi, które przekładają się na ograniczenie strat energii cieplnej i znaczne oszczędności na ogrzewaniu.

ALARM24

Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!

Najczęściej czytane

Dzisiaj · Tydzień · Wideo · Premium