

Spółka należąca do francuskiej firmy Biosyntec może zostać zmuszona do uregulowania zagranicznych długów swojego właściciela.

Możliwe, że teraz francuska skarbówka odzyska dług w Polsce. Jak wynika z nieoficjalnych informacji, odpowiednie służby wystąpiły już ze stosownym żądaniem do ZTL. Chodzi o zajecie aktywów firmy.
– Obawiamy się, że spółka która kupiła nasz zakład jest w istocie bankrutem – mówi anonimowo jeden z pracowników ZTL. – Ma zaległości we Francji i sama nie jest w stanie ich spłacić.
Nie wiadomo, ile wynoszą francuskie długi Biosyntec. Sytuację pogarsza fakt, iż ZTL ma również zaległości wobec polskich służb celnych. Szczegóły nie są jednak znane. Celnicy nie komentują sprawy. Również zarząd ZTL, mimo wielokrotnych pytań, nie wypowiada się na temat finansowej kondycji firmy.
Przyszłość lubelskiego zakładu stoi pod znakiem zapytania. Dyskutowano o tym 3 lipca, podczas Walnego Zgromadzenia akcjonariuszy ZTL. Firma nie zdradza, jakie ustalenia wówczas zapadły. Na obrady nie wpuszczono nawet związkowców.
– Wcześniej rozmawialiśmy z zarządem firmy i wywnioskowaliśmy, że chcą przenieść produkcję z Lublina do siostrzanej spółki w Krasnymstawie – mówi Leszek Barwiński, przewodniczący Lubelskiego Zarządu Regionalnego OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych. – Pytaliśmy o to wprost. Jednoznaczna odpowiedź nie padła, lecz sugestia była dla nas jasna.
Związkowcy martwią się nie tylko groźbą zakończenia produkcji w Lublinie. Obawy budzi również powoływanie nowych spółek, powiązanych z ZTL i Biosyntec. Nie wiadomo, czym i za czyje pieniądze miałyby się zajmować.
Związkowcy poprosili o wyjaśnienia zarówno zarząd ZTL, jak i Ministerstwo Skarbu Państwa, które wciąż ma udziały w spółce. Czekają na odpowiedź.
– Domagamy się również informacji o tym, na jakiej części majątku firmy ma być ustanowiona hipoteka – dodaje Barwiński.
Pytanie nie jest bezpodstawne. Jak ustaliliśmy, majątek lubelskiej fabryki ma być zabezpieczeniem obligacji, jakie planuje wyemitować należąca do ZTL fermentownia w Krasnymstawie. Pracownicy obawiają się, że jeśli papiery nie zostaną wykupione w terminie, lubelska fabryka upadnie.