

Po wygranej ze Stalą Mielec piłkarze Motoru mają już na koncie 39 punktów. Utrzymanie jest niemal pewne, a do realizacji celu został jeden krok, tzn. jedno „oczko”. A kolejna okazja do poprawy dorobku już dzisiaj podczas wyjazdowego meczu przyjaźni ze Śląskiem Wrocław. Spotkanie startuje o godz. 17.30.

Śląsk na wiosnę spisuje się bardzo dobrze. Wywalczył w tym roku tyle samo punktów co Motor, czyli 11. Nadal zajmuje jednak ostatnie miejsce w tabeli. Trener Mateusz Stolarski zdaje sobie sprawę, że jego piłkarzy czeka trudna przeprawa na stadionie rywala walczącego o życie.
– To zespół, który gra zupełnie inaczej i jest w zupełnie innej dyspozycji niż jesienią. Mimo niemrawego początku zaczęli punktować regularnie i bardzo mocno zbliżyli się do strefy dającej utrzymanie, bo trzeba pamiętać, że jeszcze niedawno różnica wynosiła znacznie więcej niż trzy punkty. Śląsk jest po dużym zwycięstwie u siebie z Lechem, które na pewno spowodowało, że będą chcieli iść za ciosem i mijać kolejnych przeciwników. Tak się składa, że my również jesteśmy po wysokim zwycięstwie i zrobimy wszystko, aby zapunktować i zdobyć te słynne 40 punktów, o których mówiliśmy od początku sezonu – wyjaśnia trener Stolarski.
Szkoleniowiec zdaje sobie oczywiście sprawę, że to będzie wyjątkowe spotkanie dla kibiców obu drużyn. – Na pewno dodatkowym smaczkiem jest to, że będzie to mecz z bardzo dobrą atmosferą na trybunach. Jak wiemy, kibice obu klubów są bardzo blisko i jest to dla nich święto. Mam nadzieję, że my sprawimy, że to widowisko, ten mecz, będzie dobrym świętem i wygra zespół lepszy – dodaje opiekun Motoru.
Do dyspozycji trenera nie będą nadal: Kamil Kruk, Ivan Brkić, Herve Matthys oraz Marcel Gąsior. Ciekawe też czy szkoleniowiec znowu da szansę od pierwszej minuty Brightowi Ede. Nastolatek zaliczył w niedzielę kapitalny debiut przeciwko Stali Mielec i chyba ciężko będzie posadzić go na ławce.
A co słychać w ekipie z Wrocławia? Jakie nastroje panują w drużynie po wygranej z Lechem?
– Jesteśmy dojrzali i wiemy, że jedno zwycięstwo z Lechem nie sprawia, że osiągnęliśmy cel, który sobie zamierzyliśmy. Zdobyliśmy trzy punkty i pozytywną atmosferę w klubie i w mieście. To daje nam jednak większą odpowiedzialność, żebyśmy skupili się na dalszej pracy. Jesteśmy świadomi, że wciąż zajmujemy ostatnie miejsce w tabeli – mówił podczas piątkowej konferencji prasowej trener Śląska Ante Simundza.
– Jeśli chcemy osiągnąć nasz cel, to musimy być konsekwentni. Jeżeli powiedziałbym, że wygramy już wszystko do końca sezonu, to byłoby to brakiem szacunku dla przeciwników. Chcemy to jednak zrobić. Najważniejsze jest dla nas to, aby skupić się na każdym kolejnym meczu – dodawał szkoleniowiec.
A jak ocenia najbliższego rywala z Lublina? – Jesteśmy świadomi, że wśród ludzi może nie być takiej motywacji przyjścia na mecz przeciwko Motorowi Lublin, mam na myśli inną presję jeśli chodzi o rywala. Jako drużyna nie możemy sobie pozwolić, żeby myśleć w ten sposób. Chciałbym powiedzieć kibicom, że potrzebujemy ich wsparcia, bo mimo tego, że Motor jest pierwszy sezon w ekstraklasie, to czeka nas trudny mecz. Z Lechem fani byli naszym mocnym, dwunastym zawodnikiem – wyjaśnia opiekun ekipy z Wrocławia.
Do jego dyspozycji w sobotę nie będzie jeszcze jeden z obrońców Aleksander Paluszek. Powoli wraca jednak do zdrowia. – Jego kondycja jest z dnia na dzień lepsza. Czekam tylko na zielone światło od fizjoterapeutów i sztabu medycznego, że może dołączyć do treningów z drużyną. Jutro będzie poza składem. Mamy kilka opcji na środku obrony. Oczywiście jest Yehor Matsenko, do tego Szymon Rygiel z drugiego zespołu, Tommaso Guercio, Tudor Baluta. Mamy kilka opcji, pomysłów. Musimy myśleć o całej drużynie i najbliższym meczu. Będziemy starali się odnaleźć najlepszą opcję – zapewnia trener Simundza.
Transmisję meczu Śląska Wrocław z Motorem Lublin będzie można obejrzeć na CANAL+ Sport 3 i Ekstraklasa TV.
