

Julia Szeremeta w wielkim stylu rozpoczęła udział w Pucharze Świata w brazylijskim Foz de Igacu. Polka pokonała w ćwierćfinale Alyssę Mendozę.

Przypomnijmy, że wicemistrzyni olimpijska miała po imprezie w Paryżu dość długą przerwę. W jej trakcie biła się jedynie podczas Suzuki Boxing Night oraz w towarzyskim turnieju w Debreczynie. W tej pierwszej imprezie pokonała Niemkę Lenę Buchner. U Madziarów z kolei rozbiła reprezentantkę gospodarzy Szabinę Szucs.
Impreza w Foz de Igacu to jednak znacznie bardziej istotny sprawdzian. Przede wszystkim jest to premierowy występ dla nowej federacji World Boxing. Przypomnijmy, że dzięki powstaniu tej organizacji, boks wrócił do programu igrzysk olimpijskich i Szeremeta będzie miała szansę na powalczenie o złoty medal w Los Angeles w 2028 roku.
– Cieszę się, że boks olimpijski wrócił do Los Angeles. Nie martwiłam się, że mogłoby go zabraknąć, bo to mocna dyscyplina. Spokojnie się przygotowywałam i o tym nie myślałam – powiedziała związkowej stronie Julia Szeremeta.
Zawodniczka Paco Lublin rozpoczęła zmagania w Ameryce Południowej od mocnego uderzenia, bo w ćwierćfinale rozprawiła się z Amerykanką Alyssą Mendozą. Ona również biła się w Paryżu, ale dotarła tam do drugiej rundy, w której przegrała z Jucielen Cerqueirą Romeu.
Środowy pojedynek otwierał zmagania w popołudniowej sesji, a Szeremeta rozpoczęła w swoim stylu. Uśmiech nie schodził z twarzy zawodniczki Paco, a nasza pięściarka niemal natychmiast poszła w dość mocną wymianę ciosów. Mendoza starała się boksować mądrze i próbować odgryzać się kontrami. Ta taktyka była bliska powodzenia, bo dwóch z pięciu sędziów to ją widziało w roli zwyciężczyni premierowej rundy.
W drugiej części tego pojedynku Szeremeta uspokoiła tempo i zaczęła systematycznie okładać rywalkę. W trudniejszych momentach natomiast przyjmowała uderzenia na rękawice, a sama potrafiła groźnie kontrować. To znalazło uznanie u arbitrów, którzy w komplecie wskazali ją jako zwyciężczynie tej rundy. Podobnie było zresztą w kolejnej, w której Mendoza rzuciła się do ataku. Robiła to jednak chaotycznie.
Polkę nie zdeprymował nawet upadek, który był jednak wynikiem poślizgnięcia, więc Szeremeta nie była liczona. Na koniec walki nie było wątpliwości – wszyscy sędziowie wskazali na reprezentantkę Biało-Czerwonych.
Kolejny występ Szeremety będzie miał miejsce w piątek. W półfinałowym boju zmierzy się z Ulzhan Sarsenbek. 19-latka z Kazachstanu nie ma ostatnio najlepszej passy, bo w ciągu minionego roku wygrała tylko dwie walki, a trzy przegrała. W dodatku te porażki zostały poniesione w rywalizacji z dość przeciętnymi przeciwniczkami. Szeremeta będzie więc zdecydowaną faworytką tej rywalizacji.
