

Nasz Czytelnik znalazł na ulicy worek, a w nim zabitego psa. Zbulwersowany sprawą, napisał do nas list.

Wczoraj po południu, kiedy szedłem ulicą do miasta, zauważyłem na poboczu wypełniony plastikowy worek i pierwsze, co mi przyszło do głowy, to żeby worek rozerwać, może dlatego, że worek był czysty i nie sprawiał wrażenia, żeby były w nim śmieci.
I tak jak przypuszczałem, w worku nie było śmieci, tylko – ciepły jeszcze – zabity pies. Zadzwoniłem na numer alarmowy 112, informując o zaistniałej sytuacji. Patrol policji przyjechał bardzo szybko. Spisano moje dane i powiedziano mi, że usunięciem psa zajmie się Urząd Gminy.
Sytuacja ta jest tragiczna. Pokazuje jak bezduszni ludzie żyją wśród NAS! Mamy dwudziesty pierwszy wiek, walczymy o humanitarne traktowanie zwierząt, a takie zdarzenie w każdym cywilizowanym państwie powinno być traktowane jako przestępstwo.
Pies miał ok. 6 m-cy, był bardzo zadbany. Miał czyste łapy, z czego wywnioskowałem, że musiał być trzymany w mieszkaniu, a niezabrudzona sierść wyraźnie wskazywała, iż nie zginął potrącony przez auto. Jego łeb był zakrwawiony i widać było ślad po uderzeniu.
Rodzi się pytanie, czy rzeczywiście nie było innej możliwości. Psa można było oddać w ręce ludzi, którym sprawiłby radość. A jeśli był chory, to są odpowiednie służby, które podjęłyby decyzje o dalszym losie psa. Ale właściciel szczeniaka decyzje podjął sam, nie dając psu żadnej szansy.
Od najmłodszych lat wpaja się nam, że pies jest najlepszym przyjacielem człowieka, tylko sytuacja ta skłania do refleksji czy człowiek jest przyjacielem psa…
Napisałem do Was, ponieważ sądzę, że takie zachowanie ludzi trzeba nagłaśniać oraz piętnować w mediach. W załączeniu przesyłam zrobione przez siebie zdjęcia.
Pozdrawiam Piotr."