Monika Skinder w niedzielę rozpoczyna udział w mistrzostwach świata juniorek w Lahti. Zawodniczka MULKS Grupa Oscar Tomaszów Lubelski jest jedną z nadziei polskiej reprezentacji na medal w tej imprezie. W ostatni weekend 17-latka wywalczyła pierwsze w historii województwa lubelskiego punkty Pucharu Świata
To, co się dzieję w ostatnich dniach wokół Moniki Skinder pokazuje, jak bardzo nasz naród pragnie sukcesów. 20 miejsce wywalczone w pucharowym sprincie w Dreźnie jest najlepszym wynikiem jakiejkolwiek Polki w tym sezonie.
O tym rezultacie napisały największe portale internetowe w naszym kraju, a część kibiców widzi w zdolnej 17-latce następczynię Justyny Kowalczyk.
- Tego wyniku należało się spodziewać. Monika to narciarska perła i jeżeli dalej będzie tak pracować, to w przyszłości osiągnie wspaniałe rezultaty. Wierzę, że wystąpi w Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie w 2022 roku - mówi Waldemar Kołcun, klubowy trener Moniki Skinder i prezes Lubelskiego Okręgowego Związku Narciarskiego.
Sport nr 1
W położonym na skraju naszego województwa Tomaszowie Lubelskim nie ma zbyt wielu sportowych perspektyw. Młodzież, jeżeli chce uprawiać sport, to może postawić między innymi na piłkę nożną, siatkówkę, karate, szachy lub... biegi narciarskie.
W ostatnich latach futboliści i siatkarki błąkają się po niższych ligach, więc to właśnie ta ostatnia dyscyplina wyrosła na sport nr 1 w tym mieście.
- Udało się zbudować system szkolenia, który daje nam olbrzymi komfort pracy. Specjalizujemy się w dwóch dyscyplinach: jeździe szybkiej na wrotkach oraz biegach narciarskich. Najpierw małe dzieci ćwiczą na wrotkach, dzięki czemu w późniejszym okresie bez problemów przesiadają się na narty. Mamy również świetnie przygotowane trasy, które są położone w mieście. To ewenement, bo większość tras biegowych zazwyczaj leży daleko poza miastami. U nas jest inaczej. Dodatkowo, są one oświetlone, przez co można przeprowadzać treningi wieczorami. MULKS to jednak przede wszystkim grupa „zapaleńców” bez reszty zakochanych w biegach narciarskich - wymienia jednym tchem atuty Tomaszowa Lubelskiego Kołcun.
Wiedzieliśmy, że to ogromny talent
- W Tomaszowie Lubelskim chyba co drugi mieszkaniec biega na nartach. Duża w tym zasługa wspaniałych nauczycieli wychowania fizycznego w szkołach podstawowych. Oni zaszczepiają wśród młodzieży miłość do tego sportu, a najlepszych prowadzą do klubu - mówiła kiedyś Katarzyna Stokfisz, wychowanka MULKS Grupa Oscar, która ma za sobą starty między innymi na Uniwersjadzie.
Rzeczywiście, w Tomaszowie Lubelskim w szkołach podstawowych roi się od nauczycieli, którzy proponują swoim uczniom treningi narciarskie.
W ten właśnie sposób do sportu trafiła Monika Skinder.
- Zaczęła ćwiczyć już w 2 klasie szkoły podstawowej. Do 5 klasy jej opiekunem był Henryk Ostrykiewicz. Kiedy jednak zaczęła zdecydowanie przerastać umiejętnościami swoje rówieśniczki, to postanowiono zająć się w nią sposób kompletnie profesjonalny - wspomina Waldemar Kołcun. - Wiedzieliśmy, że to ogromny talent i dokładaliśmy wszystkich starań, aby mogła się właściwie rozwijać. Zresztą dla mnie to też była dobra szkoła, która pozwoliła mi dojrzeć jako trenerowi.
Trochę z przypadku
O talencie Moniki Skinder sportowy świat usłyszał po raz pierwszy 19 marca 2016 roku, kiedy wspólnie z Katarzyną Stokfisz zdobyła srebrny medal mistrzostw Polski w Team Sprincie.
Monika Skinder miała wówczas zaledwie 15 lat. - Byłam bardzo zaskoczona tym wynikiem. Kasia nie miała z kim startować, więc trafiłam do sztafety trochę z przypadku. Udało nam się jednak wywalczyć srebrny medal - mówiła wówczas Monika Skinder.
Pierwsze seniorskie złoto wywalczyła blisko rok później, kiedy stanęła na najwyższym stopniu podium mistrzostw Polski w sprincie techniką dowolną. Była wówczas uczennicą 3 klasy gimnazjum, a pokonała zawodniczki, które były od niej znacznie bardziej doświadczone.
Bieg finałowy był z jej strony majstersztykiem. Zawodniczka z Tomaszowa Lubelskiego perfekcyjnie weszła w ostatni zakręt i zostawiła daleko w tyle wszystkie rywalki. Nad drugą na mecie Urszulą Łętochą, Skinder miała aż 5 sekund przewagi.
Rywalki bez szans
- Prognozy mówiły, że jest jedną z faworytek imprezy. To najmłodsza w historii mistrzyni Polski w sprincie. Tego dnia jednak wszystko nam zagrało. Trafiliśmy idealnie ze smarowaniem nart. Zawodniczki kadry mają swoich serwismenów, my wszystko musieliśmy robić sami - komentował na gorąco sukces swojej podopiecznej Kołcun.
- Oby Izy Marcisz i Moniki Skinder nie zmarnowano! Mają dziewczynki papiery na dobre bieganie - napisała wówczas na Twitterze Justyna Kowalczyk, nasza multimedalistka olimpijska.
Rok później Skinder obroniła złoty medal mistrzostw Polski w sprincie. Tym razem zawody zostały rozegrane stylem klasycznym, w którym czuje się trochę gorzej. Zawodniczka z Tomaszowa Lubelskiego nie dała jednak najmniejszych szans rywalkom i zdeklasowała je zarówno w kwalifikacjach, jak i fazie finałowej.
Mistrzostwa świata juniorów
Po tym sukcesie coraz głośniej zaczęto domagać się powołania nastolatki do reprezentacji Polski, która miała uczestniczyć w Igrzyskach Olimpijskich w Pjongczang. W kadrze ostatecznie się nie znalazła, a do Korei Południowej pojechały zawodniczki bardziej doświadczone. Nic wielkiego tam nie zdziałały, a honor kadry musiała ratować kończąca swoją karierę Justyna Kowalczyk. Indywidualnie najlepiej poszło jej w biegu masowym techniką klasyczną, który ukończyła na 14 miejscu. Do tego należy dołożyć jeszcze 7 miejsce w sprincie drużynowym osiągnięte wspólnie z Sylwią Jaśkowiec.
Skinder zamiast szykować się do startu w Korei Południowej, została wysłana na mistrzostwa świata juniorów w szwajcarskim Goms. Zderzenie z dużą międzynarodową imprezą okazało się jednak bardzo bolesne.
W kwalifikacjach sprintu stylem dowolnym zajęła 16 miejsce, ale później dopatrzono się, że ominęła jedne z płotków na zakręcie i została zdyskwalifikowana. W biegu na 5 km stylem klasycznym była 60, a w sztafetę wspólnie z koleżankami ukończyła na 12 miejscu. Na koniec sezonu 2017/2018 Skinder dostała możliwość zadebiutowania w Pucharze świata, ale sprinty w fińskim Lahti i norweskim Drammen zakończyła w szóstej dziesiątce.
Nowy trener, nowa asystentka
Przełom przyszedł w tym sezonie. Skinder na stałe została włączona do reprezentacji Polski, którą przejął Aleksander Wierietielny. Twórca sukcesów Justyny Kowalczyk od razu zaprosił do współpracy swoją byłą podopieczną, która została jego asystentką. Poszerzeniu uległ również cały sztab reprezentacji.
Skinder i jej koleżanki mają obecnie stworzone znakomite warunki. Do sezonu przygotowywały się na zagranicznych zgrupowaniach, a kalendarz startowy jest bardzo bogaty. Zawodniczka MULKS w ostatnich miesiącach startowała już w Finlandii, Włoszech, Szwajcarii, Słowacji i Niemczech.
Eliminacje i ćwierćfinał
I to właśnie u naszych zachodnich sąsiadów osiągnęła największy sukces w karierze. Miejskie sprinty w Dreźnie to wyjątkowa impreza. Trasa jest bardzo płaska, ale bardzo malownicza. Biegacze biegną wzdłuż rzeki Łaby mając obok największe zabytki stolicy Saksonii.
Reprezentantka Polski nie miała jednak czasu na podziwianie uroków Drezna. W eliminacjach stoczyła fantastyczny bój i zakończyła je na 29 miejscu. Trzeba przyznać, że zawodniczka z Tomaszowa Lubelskiego miała sporo szczęścia, bo do ćwierćfinałów kwalifikowało się jedynie 30 narciarek. 31 w eliminacjach Hristina Matsokina z Rosji miała czas gorszy od Skinder o zaledwie 0,2 sek.
Skinder trafiła do trzeciego ćwierćfinału, w którym spotkała się między innymi z Norweżką Maiken Caspersen Falla czy Słowenką Katją Visnar. Polka rozpoczęła bardzo spokojnie i trzymała się na końcu stawki. Na początku drugiego okrążenia Skinder przesunęła się na czwarte miejsce.
Rywalki podkręciły tempo, ale zawodniczka z Tomaszowa Lubelskiego nie pozwoliła się zgubić.
Finisz był już popisem 17-latki, która wyprzedziła Niemkę Elisabeth Schicho oraz Rosjankę Tatianę Aleshinę. O awans do półfinałów walczyły do samego końca Falla, Visnar i Laurien van der Graaff ze Szwajcarii. Promocję ostatecznie wywalczyły tylko Norweżka i Słowenka.
Pierwsze wejście do trzydziestki
Monika Skinder w kwalifikacji generalnej została sklasyfikowana na 20 miejscu. Finał wygrała Szwedka Stina Nilsson.
- To moje pierwsze wejście do czołowej trzydziestki. Towarzyszą mi ogromne emocje i wielka satysfakcja. Wydawało mi się, że dobrze zrealizowałam swój plan. Na początku chciałam się trzymać za zawodniczkami. Potem spróbowałem zaatakować, ale silny wiatr znad rzeki trochę mi przeszkodził. Na pewno praca przynosi efekty, co pokazują moje wyniki w tym sezonie. Sprinty wychodzą mi bardzo dobrze i nie będę temu zaprzeczać. Praca jest na wysokim poziomie - powiedziała Monika Skinder portalowi sportsinwinter.pl.
Teraz przed zawodniczką z regionu start w mistrzostwach świata juniorów w fińskim Lahti.
Punkt kulminacyjny tej imprezy będzie już na samym początku, kiedy odbędą się biegi sprinterskie. Skinder znajduje się w gronie faworytek do medalu.
- Pamiętajmy, że większość rywalek będzie starsza, dlatego miejsce w czołowej szóstce byłoby już jej olbrzymim sukcesem - studzi atmosferę Waldemar Kołcun.
Festiwal i Igrzyska
Jaka przyszłość czeka jego podopieczną?
- W mojej ocenie najważniejszym startem dla niej powinien być Zimowy Olimpijski Festiwal Młodzieży Europy w Sarajewie. Na przełomie lutego i marca być może wystartuje jeszcze w seniorskich mistrzostwach świata w Seefeld. W dłuższej perspektywie liczę jednak na jej występ w Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie w 2022 roku - podkreśla trener Kołcun. - Uważam, że Monika nie musi ograniczać się jedynie do sprintów. W nich jest wyjątkowa, ale w biegach na dystansach w przyszłości też pokaże swoją klasę. Dla naszego regionu najważniejsze powinno być utrzymanie Moniki w naszym klubie. Mamy ograniczone możliwości finansowe. Dlatego bardzo cieszymy się z każdej formy pomocy, jak chociażby z tej z Urzędu Marszałkowskiego czy Lubelskiej Unii Sportu. Apelujemy również do sponsorów, bo Monika to olbrzymi talent.