

Zakup kalendarzy dla mieszkańców gminy Puław za ok. 20 tys. złotych skrytykowały opozycyjne wobec wójta radne. Zarzuciły Krzysztofowi Brzezińskiemu, że rozpoczął kampanię wyborczą za publiczne pieniądze. Ale nie wszyscy krytykują ten wydatek

Kalendarze zamówione przez UG Puławy zawierają informacje o gminnych inwestycjach. Zdaniem opozycji ich zakup był nietrafiony, a ilość i poniesione koszty – zbyt wysokie.
– Nie wiem, po co nam aż 5 tysięcy kalendarzy i to takich dużych, nieporęcznych. Wydaliśmy na nie 20 tys. złotych, co może wydawać się niewielką sumą, ale pamiętajmy o tym, że wiele wiosek latami czeka na jedną lampę oświetlenia ulicznego, czynaprawę przepustu – mówiła radna Mariola Antoniak, pytając wójta o sens wydawania takich pieniędzy.
– Chodzi o przyzwoitość. Nie podoba mi się to, że za nasze, publiczne pieniądze, robiona jest kampania wyborcza – dodała radna Renata Molenda.
Krzysztof Brzeziński nie uczestniczył w ostatniej sesji. W jego imieniu odpowiedział radnej jego zastępca, Norbert Staszak. – Celem zakupu kalendarzy było przekazanie mieszkańcom informacji o poniesionych przez gminę wydatkach. Czasem jest tak, że jedna wioska nie wie, co jest robione w drugiej. Przypominam, że środki na ten cel zabezpiecza rada gminy podejmując uchwałę budżetową – tłumaczył.
Takie argumenty nie trafiły jednak do radnej Antoniak, która zauważyła, że do informowania m.in. o samorządowych inwestycjach służą wydawane przez UG „Kuriery”.
– Skoro tak, to nie wiem w takim razie, po co je finansujemy. Czy naprawdę muszą być na kredowym papierze? Zamiast tego powinniśmy dla dobra mieszkańców, którzy przychodzą na sesje, odczytywać treść podejmowanych uchwał, bo przecież nikt nie wie, za czym podnosimy ręce – zauważyła.
– Treść uchwał jest dostępna w internecie. Tam wszystko jest opublikowane – ucięła temat przewodnicząca rady, Dorota Osiak.
Zastępca wójta przypomniał natomiast, że o kalendarze prosili sami mieszkańcy. Ich zakupu broniła także radna Natalia Cieloch. – Nie możemy wszystkiego krytykować, wytykać, że to jest złe, tamto jest złe. Ja widzę wszędzie dobro. O te kalendarze ludzie naprawdę prosili. Mieliśmy im odmówić? – podsumowała.