![AdBlock](https://cdn01.dziennikwschodni.pl/media/user/adblock-logos.png)
![](https://cdn01.dziennikwschodni.pl/media/news/2014/2014-08/20140831-lublin-140839952_3cc3a.jpeg)
Monika Flis z okolic Janowa Lubelskiego została mamą trojaczków - Bartka, Wojtka i Zuzi. Takie porody zdarzają się raz na kilka tysięcy przypadków, najczęściej w wyniku zapłodnienia pozaustrojowego. Ciąża naturalna, tak jak w przypadku pani Moniki, należy do rzadkości.
![AdBlock](https://cdn01.dziennikwschodni.pl/media/user/adblock-logos.png)
- Jesteśmy z mężem bardzo szczęśliwi, chociaż na początku to był szok. W dalszej rodzinie zdarzały się bliźniaki, ale trojaczków nie było nigdy.
Państwo Flis dowiedzieli się, że będą mieli trójkę dzieci dopiero na drugim badaniu USG. - Na początku myśleliśmy, że to będą bliźniaki. Taki był wynik pierwszego USG. O trzecim dziecku dowiedzieliśmy na kolejnym badaniu - opowiada pani Monika.
- Trojaczki zdarzają się raz na kilka tysięcy urodzeń. Nie wszystkie takie ciąże udaje się donosić. Zdarza się, że część zapłodnionych jajeczek obumiera i może się np. urodzić tylko jedno dziecko - wyjaśnia dr Krzysztof Bojar, ginekolog i położnik.
W lipcu w SPSK1 też urodziły się trojaczki - Dominika, Jagoda i Lilli. To rzadki przypadek trojaczków trzyjajowych. Oznacza to, że każda dziewczynka będzie wyglądała inaczej.